Święty Josemaria Escriva. Założyciel Opus Dei - Ta strona zawiera informacje o życiu i nauczaniu sw. Josemaríi Escrivy, założyciela Opus Dei oraz osobiste świadectwa. http://www.josemaria.pl/ <![CDATA[Przeżywać Wielki Tydzień z Ewangelią]]> "Przeżywać Wielki Tydzień to wkraczać coraz bardziej w logikę Boga, w logikę Krzyża, która na pierwszym miejscu nie jest bólem
i śmiercią, lecz logiką miłości i oddania samego siebie, które daje życie. Jest wejściem w logikę Ewangelii"
(Papież Franciszek, 27 marca 2013).

Zamieszczamy do pobrania pliki w formacie: epub, pdf
i kindle z tekstem Ewangelii na każdy dzień Wielkiego Tygodnia i rozważaniami świętego Josemarii, które mogą wspomóc codzienną osobistą modlitwę i towarzyszenie Jezusowi w tych dniach.

"Prosimy o wstawiennictwo Najświętszej Marii Panny. Ona naucza nas radości spotkania z Chrystusem, miłości z jaką powinniśmy patrzeć na Niego spoglądając na Niego spod Krzyża, entuzjazmu młodego serca,
z którym mamy podążać za Nim podczas tego Wielkiego Tygodnia i całego naszego życia. Amen."
(Papież Franciszek, homilia z Niedzieli Palmowej 2013)]]>
<![CDATA[Nabożeństwo Drogi Krzyżowej]]> Wielki Post przygotowuje nas do zjednoczenia się z Chrystusem, do poznania Jego miłości do nas, przypatrując się i rozważając wydarzenia Męki i Śmierci Jezusa.
Dzięki temu nabożeństwu możemy odkryć na nowo bliskość Chrystusa w Jego Najświętszym Człowieczeństwie i uczyć się od Jego Matki jak podążać za Nim w chwilach, które wymagają od nas czy naszych bliskich hojniejszej miłości.


„W piątki Wielkiego Postu, kiedy szczególnie wspominamy Wielki Piątek Chrystusowego Odkupienia, możemy rozważać wydarzenia tego dnia, zebrane razem w tradycyjnym nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Dlatego święty Josemaría Escrivá radzi: „Droga Krzyżowa. - Jest to nabożeństwo mocne i treściwe. Obyś nabrał zwyczaju rozważania w każdy piątek tych czternastu stacji Męki i Śmierci Pańskiej. Zapewniam cię, że zaczerpniesz tu sił na cały tydzień” (Św. Josemaria Escriva, Droga, 556).

Dzięki tej pobożnej praktyce możemy przypatrywać się Przenajświętszemu Człowieczeństwu Chrystusa, który jawi się nam jako człowiek cierpiący w ciele, ale równocześnie nie tracący majestatu Boga.
Towarzysząc Jezusowi w Drodze Krzyżowej, możemy na nowo przeżyć najważniejsze momenty Odkupienia świata. Już w drugiej stacji widzimy Jezusa skazanego na śmierć, przyjmującego na Siebie Krzyż i rozpoczynającego bolesną drogę, którą i my powinniśmy kroczyć. Przy każdym upadku Jezusa pod ciężarem Krzyża powinniśmy się przerazić, gdyż to nasze grzechy – grzechy wszystkich ludzi – przygniatają Boga.

Wtedy nasze serce powinno ogarnąć pragnienie nawrócenia: „Osłabione ciało Jezusa już chwieje się pod ciężkim brzemieniem Krzyża. A z Serca przepełnionego miłością zaledwie nikły strumień życia dochodzi do zranionych członków ciała. (…) Ty i ja nie możemy nic powiedzieć: już wiemy, dlaczego Krzyż tak bardzo jest ciężki. I opłakujemy naszą nędzę, a także straszną niewdzięczność ludzkiego serca. W głębi duszy rodzi się akt prawdziwej skruchy, który wyciąga nas z grzesznego poniżenia. Pan Jezus upadł po to, abyśmy podnieśli się: tym razem – i zawsze” (Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, Stacja III)."*


*- Fragment z książki: Francisco F.Carvajal „Rozmowy z Bogiem. Tom II. Wielki Post – Piątek po Popielcu”, Apostolicum, Ząbki 1998
]]>
<![CDATA[Śmierć Chrystusa, życie chrześcijanina]]> "Wielki Tydzień nie może sprowadzać się tylko do zwykłego wspomnienia, ponieważ jest rozważaniem tajemnicy Chrystusa, która znajduje swoje przedłużenie w naszych duszach"
Homilia na Wielki Piątek, wygłoszona przez św. Josemaríę i publikowana w książce To Chrystus przechodzi.

Śmierć Chrystusa, życie chrześcijanina

Ten tydzień, który lud chrześcijański tradycyjnie nazywa wielkim, daje nam raz jeszcze okazję do rozważenia - i przeżycia na nowo - chwil,
w których dopełnia się życie Jezusa. Wszystko, co w tych dniach przypominają nam najróżniejsze przejawy pobożności, skierowane jest nieomylnie ku Zmartwychwstaniu, które jest podstawą naszej wiary, jak pisze św. Paweł. Nie przemierzajmy jednak zbyt prędko tej drogi; nie pozwólmy, żeby odeszło w zapomnienie coś bardzo prostego, co może czasem nam się wymyka: nie będziemy mogli mieć udziału w Zmartwychwstaniu Pana, jeśli nie zjednoczymy się z Jego Męką i Śmiercią. Żeby towarzyszyć Chrystusowi w Jego chwale na końcu Wielkiego Tygodnia, trzeba, abyśmy najpierw zagłębili się w Jego całopalnej Ofierze i poczuli, że stanowimy jedno z Nim, umierającym na Kalwarii.

Wspaniałomyślne oddanie się Chrystusa przeciwstawia się grzechowi, tej rzeczywistości trudnej do zaakceptowania, lecz niezaprzeczalnej: mysterium iniquitatis, niewytłumaczalnemu złu stworzenia, które z powodu pychy powstaje przeciwko Bogu. Ta historia jest tak stara jak Ludzkość. Przypomnijmy upadek naszych pierwszych rodziców, a następnie cały ten łańcuch nieprawości, które znaczą wędrówkę ludzi, a wreszcie nasze własne bunty. Nie jest łatwo rozważać niegodziwość, jaką stanowi grzech, i zrozumieć wszystko, co mówi nam wiara. Musimy zdać sobie sprawę, że nawet w sprawach ludzkich wielkość obrazy wyznacza kondycja obrażonego, jego wartość osobista, godność społeczna, cechy charakteru. A człowiek obraża samego Boga: stworzenie odrzuca swego Stwórcę.

Ale przecież Bóg jest Miłością. Przepaść zła, które niesie ze sobą grzech, została pokonana przez nieskończoną Miłość. Bóg nie opuszcza ludzi. Boże plany przewidywały, że dla zadośćuczynienia za nasze grzechy, dla przywrócenia utraconej jedności, nie wystarczą ofiary Starego Przymierza: konieczne było oddanie człowieka, który jest Bogiem. Możemy sobie wyobrazić - żeby w jakiś sposób przybliżyć sobie tę niezgłębioną tajemnicę - że Trójca Przenajświętsza, w swojej stałej, wewnętrznej relacji niezmierzonej miłości, odbywa naradę. I w wyniku tego odwiecznego postanowienia, Jednorodzony Syn Boga Ojca przyjmuje naszą ludzką naturę, bierze na siebie nasze nędze i nasze cierpienia, a w końcu zostaje przybity gwoździami do drzewa.

Ten ogień, to pragnienie spełnienia zbawczego postanowienia Boga Ojca wypełnia całe życie Chrystusa, począwszy od Jego narodzenia w Betlejem. W ciągu trzech lat, które uczniowie z Nim spędzili, słyszeli, jak niestrudzenie powtarzał, że Jego pokarmem jest pełnić wolę Tego, który Go posłał. Wreszcie, wczesnym popołudniem pierwszego Wielkiego Piątku, Jego ofiara się dopełniła. Skłoniwszy głowę, oddał ducha. Tymi słowami opisuje śmierć Chrystusa Apostoł Jan. Jezus, pod ciężarem Krzyża ze wszystkimi winami ludzi, umiera z powodu siły
i nikczemności naszych grzechów.

Rozmyślajmy o Panu, od stóp do głów okrytym ranami z miłości do nas. Używając określenia, które bliskie jest rzeczywistości, chociaż nie mówi wszystkiego, możemy powtórzyć za autorem sprzed wieków: Ciało Jezusa jest ołtarzem boleści. Na widok Jezusa tak sponiewieranego, który stał się bezwładnym ciałem zdjętym z Krzyża
i powierzonym swojej Matce; na widok tego Jezusa zmaltretowanego można by dojść do wniosku, że ta scena jest najbardziej oczywistym dowodem porażki. Gdzie są tłumy, które za Nim szły i Królestwo, którego nadejście zapowiadał? A jednak nie jest to porażka, lecz zwycięstwo - teraz jest On bliżej chwili Zmartwychwstania, ukazania się chwały, którą zdobył przez swoje posłuszeństwo, niż kiedykolwiek.

Śmierć Chrystusa wzywa nas do pełni życia chrześcijańskiego

Przeżywaliśmy przed chwilą na nowo dramat Kalwarii, tego, co ośmieliłbym się nazwać pierwszą i najważniejszą Mszą, sprawowaną przez Jezusa Chrystusa. Bóg Ojciec wydaje swego Syna na śmierć. Jezus, Jednorodzony Syn, obejmuje drzewo, na którym mieli Go stracić i Jego ofiara zostaje przyjęta przez Ojca: jako owoc Krzyża zostaje wylany na ludzkość Duch Święty.

W tragedii Męki dopełnia się także nasze własne życie i cała historia ludzkości. Wielki Tydzień nie może sprowadzać się tylko do zwykłego wspomnienia, ponieważ jest rozważaniem tajemnicy Chrystusa, która znajduje swoje przedłużenie w naszych duszach; chrześcijanin ma obowiązek być alter Christus, ipse Christus, drugim Chrystusem, samym Chrystusem. Poprzez Chrzest wszyscy zostaliśmy ustanowieni kapłanami swojego własnego życia, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa, aby każdy z naszych czynów wykonywać w duchu posłuszeństwa woli Bożej, kontynuując w ten sposób misję Boga-Człowieka.

Przeciwnie, ta rzeczywistość prowadzi nas do zatrzymania się na naszych nieszczęściach, na naszych osobistych błędach. To rozważanie nie powinno nas zniechęcać ani też sprawiać, że przybierzemy sceptyczną postawę człowieka, który zrezygnował z ambitnych pragnień. Pan bowiem wzywa nas takich, jakimi jesteśmy, abyśmy uczestniczyli w Jego życiu, abyśmy walczyli o bycie świętymi. Świętość - ileż razy wymawiamy to słowo tak, jakby było pustym dźwiękiem! Dla wielu jest ona nawet nieosiągalnym ideałem, ascetycznym banałem, a nie konkretnym celem, żywą rzeczywistością. Nie myśleli w ten sposób pierwsi chrześcijanie, którzy używali słowa "święci”, żeby z całą naturalnością bardzo często określać nim samych siebie: pozdrawiają was wszyscy święci; pozdrówcie każdego świętego
w Chrystusie Jezusie.


Teraz, kiedy na Kalwarii Jezus już umarł, a nie objawiła się jeszcze chwała Jego zwycięstwa, jest dobra okazja, żeby zbadać nasze pragnienie życia po chrześcijańsku, świętości; żeby zareagować aktem wiary wobec własnych słabości
i ufając w moc Bożą, uczynić postanowienie wkładania miłości w nasze codzienne sprawy. Doświadczenie grzechu powinno prowadzić nas do bólu, do dojrzalszego
i głębszego postanowienia bycia wiernymi, prawdziwego utożsamienia się z Chrystusem i wytrwania - choćby to wiele kosztowało - w tej kapłańskiej misji, którą On powierzył wszystkim swoim uczniom bez wyjątku, a która przynagla nas do bycia solą i światłem świata.

Rozmyślanie nad śmiercią Chrystusa staje się zaproszeniem do podejścia
z absolutną szczerością do naszych codziennych zajęć; do potraktowania poważnie wiary, którą wyznajemy. Dlatego Wielki Tydzień nie może być świętym epizodem wyrwanym z kontekstu życia kierującego się tylko ludzkimi sprawami: powinien być okazją do lepszego zrozumienia głębi Miłości Boga, żeby móc słowem i czynem ukazywać ją innym.

Jednak Pan określa warunki. Jest takie jedno Jego oświadczenie, zachowane dla nas przez św. Łukasza, którego nie można pominąć: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. To twarde słowa. Z całą pewnością hiszpańskie "nienawidzić” czy też "mieć w nienawiści” nie wyraża dobrze pierwotnej myśli Chrystusa W każdym razie słowa Pana były mocne, nie sprowadzały się do znaczenia: kochać mniej, jak czasem powściągliwie się je interpretuje, żeby złagodzić to zdanie. To kategoryczne wyrażenie jest tak szokujące nie dlatego, że oznacza postawę negatywną lub bezlitosną, bo ten Jezus, który teraz mówi, jest tym samym, który nakazuje kochać innych jak siebie samego i który oddaje swoje życie za ludzi: to wyrażenie wskazuje po prostu, że wobec Boga nie może być niejasnych postaw. Można by przetłumaczyć te słowa Chrystusa raczej jako kochać bardziej, kochać lepiej, nie kochać miłością egoistyczną ani o małym zasięgu: powinniśmy kochać Miłością Boga.

O to chodzi. Zwróćmy uwagę na ostatnie wymaganie Jezusa: et animam suam. Życie, własna dusza - o to prosi nas Pan. Jeśli jesteśmy zarozumiali, jeśli troszczymy się tylko o swoją osobistą wygodę, jeśli czynimy z siebie samych ośrodek życia innych, a nawet świata, nie mamy prawa nazywać się chrześcijanami ani uważać się za uczniów Chrystusa. Trzeba oddać się czynem i prawdą, a nie tylko językiem. Miłość Boża zaprasza nas do tego, abyśmy samodzielnie nieśli krzyż, abyśmy poczuli na sobie ciężar całej ludzkości i wypełniali - w okolicznościach właściwych dla stanu i pracy każdego z nas - wyraźne, a zarazem pełne miłości zamysły woli Ojca. W omawianym fragmencie Jezus mówi dalej: Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Przyjmijmy bez lęku wolę Bożą, bez wahania uczyńmy postanowienie budowania całego swojego życia zgodnie z tym, czego nas naucza i czego od nas wymaga nasza wiara. Możemy być pewni, że napotkamy walkę, cierpienie i ból, ale jeśli naprawdę posiadamy wiarę, nigdy nie będziemy uważać się za nieszczęśliwych: także pośród trudności, a nawet oszczerstw, będziemy szczęśliwi szczęściem, które każe nam kochać innych, aby uczynić ich uczestnikami naszej nadprzyrodzonej radości.


Chrześcijanin wobec historii ludzkości

Bycie chrześcijaninem nie jest powodem do zwykłego osobistego zadowolenia: ma charakter - naturę - misji. Już wcześniej wspominaliśmy, że Pan zaprasza wszystkich chrześcijan do tego, by byli solą i światłem świata. Idąc za tym nakazem i posługując się tekstami zaczerpniętymi ze Starego Testamentu, św. Piotr pisze słowa, które bardzo jasno wyznaczają to zadanie: Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał
z ciemności do przedziwnego swojego światła
.

Bycie chrześcijaninem nie jest czymś drugorzędnym; jest to Boża rzeczywistość, która przenika samo wnętrze naszego życia, dając nam czyste spojrzenie
i zdecydowaną wolę postępowania tak, jak chce Bóg. W ten sposób uczymy się, że pielgrzymowanie chrześcijanina w świecie powinno się przemieniać w nieustanną służbę świadczoną na bardzo różne sposoby, zależnie od osobistych okoliczności, ale zawsze z miłości do Boga i do bliźniego. Bycie chrześcijaninem - to działanie bez myślenia o przyziemnych celach związanych z prestiżem czy ambicjami, bez pobudek, które mogą wydawać się bardziej szlachetne, jak altruizm albo współczucie wobec cudzego nieszczęścia; to podążanie ku radykalnemu
i ostatecznemu celowi, jakim jest miłość, którą Chrystus okazał, umierając za nas.

Spotyka się czasami postawy będące wynikiem niezrozumienia tej tajemnicy Jezusa. Na przykład ci, którzy postrzegają chrześcijaństwo jako zbiór pobożnych praktyk lub uczynków, nie dostrzegając ich związku z sytuacjami codziennego życia, z koniecznością troszczenia się o potrzeby innych oraz starania się o zaradzenie niesprawiedliwościom.

Powiedziałbym, że ci, którzy prezentują tę mentalność, nie zrozumieli jeszcze, co oznacza fakt, iż Syn Boży stał się człowiekiem, że przyjął ciało, duszę i głos człowieka, że dzielił nasz los aż po rozdzierające w najwyższym stopniu doświadczenie śmierci. Niektórzy, być może niechcący, wciąż uważają Chrystusa za kogoś obcego pośród ludzi.

Inni - dla odmiany - wyobrażają sobie, że aby móc być ludzkimi, trzeba przemilczeć niektóre centralne aspekty doktryny chrześcijańskiej, i postępują tak, jak gdyby życie modlitewne, nieustanne obcowanie z Bogiem, stanowiło ucieczkę przed własnymi obowiązkami i porzucenie świata. Zapominają, że to właśnie Jezus pokazał nam, do jakiego krańca powinny dochodzić miłość i służba. Jedynie wtedy, gdy postaramy się zgłębić tajniki miłości Boga, tej miłości aż do śmierci, będziemy
w stanie oddać się całkowicie innym, nie dając się pokonać trudnościom czy obojętności.


To wiara w Chrystusa zmarłego i zmartwychwstałego, obecna w każdej chwili naszego życia, oświeca nasze sumienia, pobudzając nas do uczestniczenia ze wszystkich sił w zmiennych kolejach i problemach ludzkiej historii. W tej historii, która rozpoczęła się wraz ze stworzeniem świata i która skończy się wraz
z wypełnieniem się wieków, chrześcijanin nie jest apatrydą. Jest obywatelem miasta ludzi, z duszą pełną pragnienia Boga, którego miłość zaczyna dostrzegać już w tym doczesnym życiu i w Nim rozpoznaje cel, do którego wezwani są wszyscy żyjący na ziemi.

Jeśli interesuje was moje osobiste doświadczenie, to mogę powiedzieć, że swoją pracę kapłana i duszpasterza pojmowałem zawsze jako dążenie do stawiania każdego człowieka wobec wszystkich wymagań jego życia
i świadczenie mu pomocy
w odkryciu tego, o co konkretnie prosi go Bóg, bez ograniczania w jakikolwiek sposób tej świętej niezależności i tej błogosławionej odpowiedzialności osobistej, które charakteryzują chrześcijańskie sumienie. Ten sposób postępowania i ten duch opierają się na szacunku dla transcendencji prawdy objawionej i na umiłowaniu wolności istoty ludzkiej. Mógłbym jeszcze dodać, że opierają się też na pewności co do braku determinacji historii, otwartej na wiele możliwości, których Bóg nie chciał wykluczać.

Naśladowanie Chrystusa nie oznacza szukania schronienia w świątyni
i pozostawania obojętnym na rozwój społeczeństwa, na trafne i błędne poczynania ludzi i narodów. Przeciwnie, wiara chrześcijańska prowadzi nas do postrzegania świata jako dzieła Pana; do doceniania wszystkiego, co szlachetne i co piękne; do uznawania godności każdej osoby uczynionej na obraz Boga i do podziwiania tego szczególnego daru wolności, dzięki któremu jesteśmy panami własnych czynów
i możemy - z łaską Nieba - budować swoje wieczne przeznaczenie.

Byłoby umniejszaniem wiary sprowadzanie jej do ziemskiej ideologii i podnoszenie polityczno-religijnego sztandaru dla potępienia - nie wiadomo w imię jakiego Bożego nadania - tych, którzy nie myślą w ten sam sposób w sprawach, które ze swej własnej natury mogą mieć liczne i różne rozwiązania.


Zgłębiać sens śmierci Chrystusa

Dygresja, którą właśnie uczyniłem, miała jedynie na celu ukazanie pewnej zasadniczej prawdy: miała przypomnieć, że życie chrześcijańskie znajduje swój sens w Bogu. Ludzie nie zostali stworzeni tylko po to, żeby zbudować jak najbardziej sprawiedliwy świat; zostaliśmy bowiem umieszczeni na ziemi także po to, aby wejść w komunię z samym Bogiem. Jezus nie obiecał nam ani doczesnych wygód, ani ziemskiej chwały, lecz dom Boga Ojca, który oczekuje nas na końcu drogi.

Liturgia Wielkiego Piątku zawiera przepiękny hymn: Crux fidelis. W tym hymnie zaprasza się nas do wyśpiewywania i celebrowania chwalebnej walki Pana, zwycięstwa Krzyża, znamienitego tryumfu Chrystusa: Odkupiciel Wszechświata, złożony w ofierze, zwycięża. Bóg, Pan wszelkiego stworzenia, nie utwierdza swojej obecności siłą broni ani nawet doczesną potęgą swoich wyznawców, lecz wspaniałością swej nieskończonej miłości.

Pan nie niszczy wolności człowieka: to właśnie On uczynił nas wolnymi. Dlatego nie chce wymuszonych odpowiedzi, chce decyzji wypływających z głębi serca.
I oczekuje od nas, chrześcijan, że będziemy żyć w taki sposób, aby ludzie, którzy
z nami obcują, pomimo naszych nędz, błędów i wad, dostrzegali echo dramatu miłości z Kalwarii. Wszystko, co mamy, otrzymaliśmy od Boga, żeby być solą, która nadaje smak; światłem, które zaniesie ludziom radosną nowinę, że On jest Ojcem, który miłuje bez miary. Chrześcijanin jest solą i światłem świata nie dlatego, że zwycięża lub tryumfuje, lecz dlatego, że daje świadectwo miłości Boga. Nie będzie solą, jeśli nie nada się do solenia; nie będzie światłem, jeśli przez swój przykład
i swoje nauczanie nie będzie dawać świadectwa o Jezusie, jeśli utraci to, co stanowi rację jego życia.

Wypada, abyśmy zgłębili to, co nam objawia śmierć Chrystusa, nie zatrzymując się na zewnętrznych formach czy stereotypowych stwierdzeniach. Potrzeba, abyśmy weszli naprawdę w sceny, które przeżywamy w tych dniach: ból Jezusa, łzy Jego Matki, ucieczka uczniów, odwaga świętych niewiast, śmiałość Józefa i Nikodema, którzy proszą Piłata o ciało Pana.

Zbliżmy się więc do martwego Jezusa, do tego Krzyża zarysowującego się na szczycie Golgoty. Ale zbliżmy się ze szczerością, umiejmy odnaleźć to wewnętrzne skupienie, które jest oznaką dojrzałości chrześcijańskiej. W ten sposób Boskie
i ludzkie wydarzenia Męki przenikną naszą duszę jak słowo, które kieruje do nas Bóg, odkryją tajniki naszego serca i objawią nam, czego oczekuje On od naszego życia.

Przed wielu laty widziałem pewien obraz, który wyrył się głęboko w moim wnętrzu. Przedstawiał Krzyż Chrystusa, a obok niego trzech aniołów: jeden płakał niepocieszony; drugi trzymał w ręku gwóźdź, jakby po to, aby się przekonać, że to prawda; trzeci był skupiony na modlitwie. Oto program zawsze aktualny dla każdego z nas: płakać, wierzyć i modlić się.

Wobec Krzyża - ból z powodu naszych grzechów, z powodu grzechów ludzkości, które zaprowadziły Jezusa na śmierć; wiara, aby zgłębić tę wzniosłą prawdę, która przewyższa wszelkie zrozumienie i zachwycić się miłością Boga; modlitwa, aby życie i śmierć Chrystusa stały się wzorem i zachętą dla naszego życia i dla naszego oddania. Tylko w ten sposób będziemy mogli nazywać się zwycięzcami, bowiem Chrystus zmartwychwstały w nas zwycięży, a śmierć przemieni się w życie.]]>
<![CDATA[Czy świętość jest dla mnie?]]> "W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem, z miłości." (List do Efezjan 1,4)

Wszystko z miłości

"Wszystko z miłości! Oto droga świętości, szczęścia.
Z taką postawą podejmuj wszystkie swoje działania intelektualne, najwznioślejsze sprawy ducha i rzeczy najbardziej przyziemne, które wszyscy koniecznie musimy wypełniać, a będziesz żyć w radości i w pokoju."
Kuźnia , 725

"Świętość osobista nie jest czczą abstrakcją, lecz konkretną - boską i ludzką - rzeczywistością, która przejawia się stale w codziennych uczynkach miłości."
Kuźnia , 440

"Popatrz, jest tylu mężczyzn i tyle kobiet na świecie, a żadnego z nich Nauczyciel nie przestaje wzywać.
Wzywa ich do życia chrześcijańskiego, do życia w świętości, do życia w wybraństwie, do życia wiecznego."
Kuźnia , 13

"Dziś modliłem się znowu pełen ufności, prosząc: Panie, niechaj nie dręczą nas nasze dawne, już wybaczone upadki, ani też możliwość przyszłych; obyśmy przedstawiali Ci nasze pragnienia świętości i apostolstwa, które pulsują jak rozżarzone węgle pod popiołem pozornego chłodu...
- Panie, wiem że nas słuchasz. Powiedz Mu to także ty."
Kuźnia , 426

Z radością życia
"Świętość posiada giętkość rozluźnionych mięśni. Ten, co chce być świętym, potrafi tak się rozluźnić, że podczas gdy czyni coś, co go umartwia, pomija - jeśli tylko nie obraża to Boga - co innego, co również wiele go kosztuje, i dziękuje Panu za taki komfort. Gdybyśmy jako chrześcijanie postępowali inaczej, stalibyśmy się sztywni, bez życia, jak kukły.
Świętość nie ma sztywności kartonu: umie się uśmiechać, ustępować, czekać. Jest życiem - życiem nadprzyrodzonym."
Kuźnia, 156

"Podziwiaj dobroć naszego Ojca Boga: czyż nie napełnia cię radością pewność, że twój dom, twoja rodzina, twój kraj - które kochasz do szaleństwa - stanowią materię do uświęcenia?"
Kuźnia, 689

"Uświęcanie własnej pracy nie jest jakąś chimerą, ale posłannictwem każdego chrześcijanina: twoim i moim.
— W ten sposób ujął to pewien tokarz, który powiedział: "Napełnia mnie szczęściem ta pewność, że kierując tokarką i śpiewając, śpiewając dużo — wewnątrz i na zewnątrz — mogę stać się świętym: jakże dobry jest nasz Bóg!"
Bruzda, 517

"Trzeba się ruszać, synowie moi, trzeba działać! Z odwagą, energią i radością życia, ponieważ miłość daleka jest od lęku (por. 1 J 4, 18). Musicie unikać zarówno brawury kogoś, komu wszystko wydaje się proste, bo polega wyłącznie na własnych siłach, jak i zalęknienia kogoś, kto dostrzega wyłącznie trudności nie do pokonania, który jest przekonany, że nie ma siły w ogóle.
Nie zapominajcie jednak, że gdy jest pragnienie, wszystko wyjdzie: Deus non denegat gratiam, Bóg nie odmawia Swojej pomocy temu, kto czyni wszystko, co w jego mocy."
List 6-V-1945, nr 44

"Więcej uzyskuje ten, kto naprzykrza się z bliska... Dlatego zbliż się do Boga: staraj się być świętym."
Bruzda, 648

I co z wadami, upadkami, grzechy?

"Świętość polega na walce, na świadomości, że mamy wady, i na bohaterskich wysiłkach, by je zwalczać.
- Świętość - podkreślam - polega na zwalczaniu tych wad..., lecz umrzemy z nimi, gdyż inaczej, jak ci już powiedziałem, bylibyśmy pyszałkami."
Kuźnia, 312

" 'Ojciec powiedział mi, że mogę zostać "drugim" świętym Augustynem, mimo swojej przeszłości. Nie wątpię w to, i dzisiaj bardziej niż wczoraj chcę spróbować'.
Ale musisz zerwać z grzechem mężnie i radykalnie, jak święty biskup z Hippony."
Bruzda, 838

"Świętość polega właśnie na tym: na walce o swoją wierność za życia i na ochoczym przyjęciu Woli Bożej w godzinie śmierci."
Kuźnia, 990

"Świętość osiąga się z pomocą Ducha Świętego - który przybywa, by zamieszkać w naszych duszach - przy pomocy łaski otrzymywanej w sakramentach i dzięki ciągłej, ascetycznej walce.
Synu mój, nie czyńmy sobie złudzeń: ty i ja - będę to powtarzał niezmordowanie - będziemy musieli zawsze walczyć, zawsze aż do końca naszego życia. W ten sposób będziemy kochać pokój i będziemy nieść pokój, i otrzymamy nagrodę wieczną."
Kuźnia, 429

"W twoim życiu są dwie rzeczy, które do siebie nie pasują: rozum i uczucie.
Rozum — oświecony wiarą — wyraźnie pokazuje ci nie tylko drogę, lecz także różnicę między heroicznym a głupim sposobem jej przebycia. Przede wszystkim, stawia cię w obliczu wielkości i boskiej piękności zadań, które Trójca Święta złożyła w nasze ręce.
Uczucie natomiast przywiązuje cię do tego wszystkiego, czym gardzisz, nawet gdy to uważasz za godne pogardy. Wydaje się, jak gdyby tysiąc drobiazgów czekało na każdą sposobność i natychmiast kiedy — z powodu zmęczenia fizycznego lub utraty woli nadprzyrodzonej — twoja biedna wola słabnie, drobiazgi te zbiegają się i ożywają w twojej wyobraźni, aż utworzą górę, która cię przygniata i zniechęca: trudności w pracy; ciężar posłuszeństwa; brak środków; złudzenie beztroskiego życia; małe i wielkie odstręczające pokusy; nagłe ataki czułostkowości; zmęczenie; gorzki smak przeciętności duchowej... I często również strach: strach, ponieważ wiesz, że Bóg chce, byś był świętym, a nim nie jesteś.
Pozwól, że powiem ci z całą surowością: Masz nadmiar "powodów", żeby się odwracać wstecz, i brakuje ci odwagi, by odpowiedzieć na łaskę, której On ci użycza, ponieważ powołał cię, abyś był drugim Chrystusem, ipse Christus! — samym Chrystusem. Zapomniałeś o upomnieniu, które Pan dał Apostołowi: "Wystarczy ci mojej łaski!". Słowa te są rękojmią tego, że jeżeli chcesz, to potrafisz."
Bruzda, 166

"Tyle świętości w tobie będzie, ile umartwienia podjętego z miłości."
Kuźnia,1025

Świętość i praca
"Praca zawodowa - również praca w domu jest zawodem pierwszej kategorii - świadczy o godności istoty ludzkiej, jest okazją do rozwijania własnej osobowości; węzłem łączącym z innymi; źródłem dochodów; środkiem przyczyniania się do poprawy społeczeństwa, w którym żyjemy, do wspierania postępu całej ludzkości...
- Dla chrześcijanina te perspektywy stają się jeszcze głębsze i szersze, gdyż praca - którą przyjął na siebie Chrystus jako rzeczywistość odkupioną i odkupieńczą - zamienia się w środek i w drogę do świętości, w konkretne zadanie, które mamy uświęcać i które nas uświęca."
Kuźnia, 702

"Świętość nie polega na wzniosłych zajęciach. - Ona polega na walce o to, by twoje życie nadprzyrodzone nie zgasło; byś pozwolił wypalić się do reszty służąc Bogu na ostatnim miejscy..., lub też pierwszym: gdziekolwiek Pan cię wezwie."
Kuźnia, 61

"Zapewniłeś mnie, że chcesz walczyć bez ustanku. A teraz przychodzisz do mnie z podciętymi skrzydłami.
Popatrz, nawet po ludzku, nie wypada, aby ci dawano wszystko gotowe, bez przeszkód. Coś — dużo! — sam z siebie musisz uczynić. Jakże inaczej staniesz się świętym?"
Bruzda, 113

"Kiedy głoszę, że mamy stać się dywanem, po którym inni będą miękko stąpać, nie mam zamiaru powiedzieć tylko pięknych słów: to musi być rzeczywistością! - Jest to trudne, jak trudna jest świętość; lecz jest łatwe, bo - podkreślam - świętość dostępna jest dla każdego."
Kuźnia, 562]]>
<![CDATA[Zmartwychwstanie]]> Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: ‘Pokój wam!’ A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: ‘Pokój wam!’.]]> <![CDATA[Miłosierdzie Boga]]> Jak dobrze powrócić do Niego, gdy się pogubiliśmy! Powtarzam jeszcze raz z naciskiem: Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem; to nas męczy proszenie Go o miłosierdzie.]]> <![CDATA[Radość miłości]]> To tytuł najnowszej Adhortacji Apostolskiej poświęconej rodzinie. Papież Franciszek pisze na temat miłości w rodzinie: "miłości silnej i pełnej takich wartości jak wielkoduszność, zaangażowanie, wierność i cierpliwość”
i zachęca do docenienia darów małżeństwa i rodziny, a także - w kontekście Jubileuszowego Roku Miłosierdzia- by stawać się znakiem miłosierdzia i bliskości tam, gdzie życie rodzinne nie jest realizowane w sposób doskonały lub nie przebiega w pokoju i radości.

Dokument zawiera owoce pracy dwóch synodów poświęconych rodzinie, zwołanych przez Papieża Franciszka w 2014 i 2015 r.

Ojciec Święty zachęca do spokojnej i pogłębionej lektury, z cierpliwością i skupiając się na rozdziałach, które bardziej interesują poszczególne osoby.

Adhortacja apostolska rozpoczyna się od wprowadzenia inspirowanego Pismem Świętym. “Na tej podstawie – pisze Papież - rozważę aktualną sytuację rodzin, by stać twardo na ziemi. Następnie przypomnę pewne podstawowe kwestie nauczania Kościoła o małżeństwie i rodzinie, by w ten sposób dać miejsce dwom centralnym rozdziałom poświęconym miłości. Z kolei ukażę niektóre drogi duszpasterskie, które służą zbudowaniu solidnych i płodnych ognisk rodzinnych według planu Bożego, a jeden rozdział poświęcę wychowaniu dzieci. Dalej zatrzymam się przy zaproszeniu do miłosierdzia i do duszpasterskiego rozpoznania wobec sytuacji, które nie odpowiadają w pełni temu, co Pan nam proponuje, a na końcu przedstawię krótko duchowość rodziny.” (Franciszek, Amoris leatitia, 6)

Adhortację można przeczytać na stronie internetowej Watykanu.
]]>
<![CDATA[Nowenny ze Św. Josemarią]]> W Ewangelii święty Łukasz zwraca się do nas:
Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie”(Łk 21,19)

Odnosi się to szczególnie do modlitwy, ponieważ modlitwa zakłada wysiłek oraz walkę przeciw nam samym i przeciw podstępom kusiciela. Walka modlitwy jest nieodłączna od "walki duchowej"(…):modlimy się tak, jak żyjemy, ponieważ żyjemy tak, jak się modlimy (Katechizm Kościoła Katolickiego 2752).


Nowenny z prośbą o wstawiennictwo św. Josemarii Escrivy to propozycje modlitwy osobistej w konkretnych potrzebach, przewidziane do odmawiania i rozważania przez dziewięć kolejnych dni.
Święty Josemaria Escriva podpowiada nam jak możemy się modlić i przypomina, że „… w laboratorium, na sali operacyjnej w szpitalu, w koszarach, w auli uniwersyteckiej, w fabryce, w warsztacie, na polu, w domu … Bóg codziennie czeka na nas.” (Rozmowy z prałatem Escriva, 114)

 Tekst nowenny o pracę

 Tekst nowenny o uświęcenie życia rodzinnego

(więcej na temat nowenny w intencji rodziny)

 Tekst nowenny o zdrowie, za chorych

Każdego dnia znajdziemy fragment tekstu z rozważaniami św. Josemarii, które mogą zainspirować osobistą rozmowę z Bogiem oraz modlitwę z prośbą, która stanowi pomoc, by wyrazić konkretne pragnienie i sformułować intencję.

Wytrwałość i pokora = skuteczność i szczęście

„Modlitwa jest najpotężniejszą bronią chrześcijanina. Modlitwa czyni nas skutecznymi. Modlitwa czyni nas szczęśliwymi. Modlitwa daje nam całą siłę potrzebną do spełniania przykazań Bożych. — Tak! Całe twoje życie może i powinno być modlitwą.”
Kuźnia, 439

„Nie zniechęcaj się! Choćby najbardziej niegodna była osoba, choćby nie wiem jak niedoskonała okazywała się modlitwa, jeżeli jest zanoszona pokornie i wytrwale, Bóg zawsze jej wysłuchuje.”
Bruzda, 468


Droga dla wszystkich, a nie: ścieżka dla uprzywilejowanych

„Hart właściwy dobremu chrześcijaninowi zdobywa się, z pomocą łaski, w kuźni modlitwy. A ten pokarm modlitwy, będąc życiem, nie występuje tylko w jednej postaci.
Normalnie nasze serce będzie wyrażać swoje uczucia przy pomocy słów, w tych modlitwach ustnych, których nauczył nas sam Bóg: Ojcze nasz albo Jego aniołowie: Zdrowaś, Maryjo.
Innym razem użyjemy modlitw wypróbowanych przez czas, w których wyraża się pobożność milionów braci w wierze: modlitw liturgicznych - lex orandi, które zrodziły się z namiętności zakochanego serca, jak tyle antyfon maryjnych: Sub tuum praesidium...Memorare... Salve Regina...
Przy innych okazjach wystarczą nam skierowane do Pana dwa lub trzy wyrażenia, na podobieństwo wyrzucanej strzały, iaculata: akty strzeliste, których uczymy się przy uważnej lekturze życia Chrystusa: Domine, si vis, potes me mundare, Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić; Domine, tu omnia nosti, tu scis quia amo te, Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham; Credo, Domine, sed adiuva incredulitatem meam, wierzę, Panie, ale zaradź memu niedowiarstwu, wzmocnij moją wiarę;Domine, non sum dignus, Panie, nie jestem godzien; Dominus meus et Deus meus, Pan mój i Bóg mój!... Albo inne krótkie, pełne uczucia zdania, które rodzą się z wewnętrznej żarliwości duszy i odpowiadają konkretnej sytuacji. (…)
Dlatego też, kiedy chrześcijanin wchodzi na tę drogę nieprzerwanego obcowania z Panem - a jest to droga dla wszystkich, nie ścieżka dla uprzywilejowanych - jego życie wewnętrzne wzrasta pewne i mocne i wzmaga się w człowieku ta walka, tak miła i tak wymagająca zarazem, o to, by wypełniać aż do końca wolę Bożą.”
To Chrystus przechodzi, 119
]]>
<![CDATA[Dzięki Przyjaciółce ...]]> Jesienią ub. roku straciłam pracę. Wysyłałam setki CV a dostałam może ze 3 zaproszenia na rozmowę. Byłam załamana... I wtedy moja Przyjaciółka, która przyleciała w grudniu do Polski poleciła mi nowennę do św. Josemarii...]]> <![CDATA[Wyzdrowienie siostrzenicy]]> W lutym ubiegłego roku odwiedziłam kapliczkę Świętego Klemensa z Tuyú, gdzie na stoliku znalazłam obrazek ze św. Josemarią. Wzięłam go i zapoznałam się z historią życia Założyciela Opus Dei. Tego samego miesiąca moja siostrzenica doznała udaru mózgu... ]]> <![CDATA[Nauczyciel]]> Przez około trzy lata poszukiwałam pracy ale bezskutecznie. W Internecie natknęłam sie na nowennę do św. Józefa i św. Josemarii...]]> <![CDATA[25.6.1944]]> Otrzymują święcenia kapłańskie trzej pierwsi wierni Opus Dei: Álvaro del Portillo, José Luis Múzquiz i José María Hernández de Garnica. Tego dnia mówi swoim [...]]]> <![CDATA[Kim był Josemaría Escrivá?]]> Josemaría Escrivá jest znany jako “święty życia codziennego”. Założył Opus Dei – Dzieło Boże – które głosi, że wszyscy możemy spotkać Boga w życiu codziennym.]]> <![CDATA[Rozważanie Pasji]]> Przedstawiamy wideo, w którym święty Josemaria Escriva wskazuje jak obcować z Chrystusem, rozważając całe Jego życie, a przede wszystkim Jego Mękę i Śmierć na Krzyżu.]]> <![CDATA[5 rad Papieża Franciszka dla rodzin]]> Publikujemy krótkie wideo, które zawiera 5 praktycznych rad Papieża Franciszka dla rodzin.]]> <![CDATA[Sakrament Pokuty]]> Spowiedź jest sakramentem przebaczenia Bożego. Jak mówi św. Josemaria, w tym sakramencie spotykamy Chrystusa, który jest “Ojcem i Matką”.]]>