Świadectwa

Jak spotkałam się ze Św. Josemaríą
Irena Kalpas, Polska
Warszawa, 8 stycznia 2011
Nie znałam go, właściwie mało co o nim słyszałam, ale...chyba on mnie znał...
Irena Kalpas w domu
Przez całe lata mojego nowego, powojennego, samotnego życia ani razu nie miałam jakiegoś impulsu do przechodzenia przez ten odcinek ulicy. To był świat, który odszedł i zawsze zbyt bolało, żeby go wspominać! Była tam tylko posyłana modlitwa.
I oto, tego dnia, 26 czerwca 2002 r., prócz żadnego zamiaru, planu czy myśli, jak we śnie, szłam prosto tą moją ulicą, od jej końca do początku, i znalazłam się przed wejściem do naszego domu. I dalej, jak we śnie, chociaż to już było całkiem realne, zostałam zaproszona do środka, do holu, do naszego salonu, do pokoju jadalnego i – nieważne, że wszystko tu było inaczej – nagle znalazłam się w pięknej kaplicy.
Dla mnie to było szok, a teraz jasno widzę, że to był cud – zostałam tu przyprowadzona przez św. Josemaríę. Przecież nigdybym się o tym nie dowiedziała!

Warszawa w czasie wojny
Nie do opisania wzruszenie. –W naszym dawnym domu jest kaplica. Dokładnie w tym miejscu, gdzie stał jadalny stół, przy którym krzątały moja matka i ciotka, –która tragicznie zginęła w komorze gazowej w obozie koncentracyjnym– stoi dziś ołtarz. Tu wszyscy gromadziliśmy się przez 5 lat wojny.
A teraz mieszka tu Pan Jezus, a ze ściany, z boku, uśmiecha się dobrym, mądrym uśmiechem, św. Josemaría! Tu jest teraz ośrodek Opus Dei, dom gdzie mieszkają młodzi studenci.
Ale wtedy, 26 czerwca, jeszcze nic nie wiedziałam o Św. Josemarii. – Po kilku miesiącach, ośmielę się powiedzieć, że już Go ...pokochałam.
Św. Josemaría nie tylko dał mi łaskę tego wielkiego wzruszenia i przeżycia, ale dopomógł mi w zrobieniu jakiegoś ogromnego kroku do przodu w moim świeciu nr. 1, czyli w moim życiu wewnętrznym. Poczułam Mu się tak zobowiązana, że zapragnęłam jak najszybciej poznać jego życie, jego działalność, ducha Opus Dei. Zaczęłam „studiować” jego biografię, poznawać jego myśli, jego cudowne „katarzynki”; a książka „Przyjaciele Boga” była od tego momentu codzienną pomocą.

Widok na warszawską Starówkę
Jest mi niesłychanie bliski w swoim sposobie myślenia, w swojej cudownej codzienności i prostocie życia z Bogiem. To prawdziwe Opus Dei! Jakiż to dar od Boga i jaka Łaska stać się narzędziem w tym Dziele!
Przeżyłam już wiele lat i wiele trudnych chwil jest za mną, ale zawsze odczuwałam Opiekę Boską i zawsze wiara wspomagała mnie –a teraz takie cudowne spotkanie z Opus Dei – przecież to oczywiste, że tego dnia prowadził mnie Św. Josemaría...
(…)
Zaczęłam otrzymać formację i następnego roku Bóg obdarzył mnie wielką Łaską powołania do Jego Dzieła! Oby tylko teraz chciał mi pomóc w wytrwaniu i pozwolił mi przez modlitwę i apostolstwo odwdzięczyć się za Łaskę.
Coraz częściej odczuwam potrzebę przekazania tego czym obdarzył mnie Bóg.(…) Odczuwam potrzebę opowiadać o moim zauroczeniu, olśnieniu, o zmianiu w moim „życiu nr. 1” –, o zmianiu z życia szarego, na intensywne życie z Bogiem na co dzień. To wszystko stało się dzięki łasce poznania Dzieła.
Stopniowo, nieustannie, aż do dziś, poznaję i wglębiam się we wspaniałą duchowość Dzieła, w znaczenie formacji, w cudowne i mądre stosowanie praktyk pobożności, które tak pomagają w pracy wewnętrzne, i wzrasta u mnie pragnienie mówić o tej drodze wielu ludziom, zwłaszcza młodym dziewczętom. Włączyłam się z całego serca w pracę apostolską, do której czuję prawdziwy zapał i powołanie. Chciałabym, tym młodym, opowiadać o moim cudownym spotkaniu z Opus Dei, nawiązując do swojego długiego życia, o spotkaniu z naszym Ojcem 26 czerwca 2002, jak wgłębiałam się we wspaniałą duchowość Dzieła, jak pochłaniałam przez te lata każde słowo o Dziele, biografię Św. Josemaríi, jego słowa, jak powoli wciągałam się w formację, w odczuwanie potrzeby stosowania praktyk pobożności chrześcijańskiej, które stały się dla mnie nie obowiązkiem a wewnętrzną potrzebą – jak zaczęłam odczuwać głęboką radość ze świadomości obecności Boga na co dzień, wszędzie, koło mnie.
Jak mnie się kto pyta co najwięcei pociągnęło mnie w duchu Dzieła –odpowiadam bez wahania: ta olbrzymia radość odczuwania Boga na co dzień, „w każdej czynności”, to proste, jasne, bez żadnego patosu i sztuczności „działanie ku świętości”. Tak to odczuwam i to mnie pochłonęło.Te myśli i odczucia staram się przekazywać tymi, z którymi się spotykam.
W głębi duszy chciałoby się opowiadać i krzyczeć „ludzie! Czy nie widzicie ile wam Pan Bóg daje!?”Tak by się chciało serdecznie przekazać –jaka radość ma się w duszy– ile to wszystko daje siły– .
To wszystko o czym opowiadam dałoby się zamknąć w jedno słowo: Łaska! Łaska od Boga na stare lata, bez rodziny…Jemu dziękuję, i dziękuję Świętemu Josemaríi, bo wprowadzili mnie do tej Rodziny.
Irena Kalpas, 6-X-2010

Spis zawartości
- Świadectwo o nabożeństwie do św. Josemaríi Ireny Kalpas
- Poszukując sensu życia
- Jedna z największych radości w moim życiu
- Inny rodzaj szczęścia
- Jak spotkałam się ze Św. Josemaríą
- Francis Kardynał Arinze
- Śp. Josefina Magno, lekarz medycyny, bohaterka śmiertelnie chorych i ich rodzin
- Tak, Bóg jest moim Ojcem!
- Wywiad z Wiesławą Durmaj, współpracowniczką Opus Dei w Polsce (Woliny-Mazury Zachodnie)
- Święta codzienność
polski





Modlitwa
RSS
YOUTUBE