Dokumentacja
Forum Romanum
Miejsca Rzymu (7)
W okresie cesarstwa, po d³ugim czasie pokoju i powodzenia, Rzym osi±gn±³ niesamowit± liczbê miliona mieszkañców. Jedynie niewielka mniejszo¶æ mieszka³a w spokojnych i przestrzennych willach, podczas gdy lud musia³ zwykle zadowoliæ siê mieszkaniem w domach wielorodzinnych lub insulae. By³y to budynki wielopiêtrowe, pobudowane z materia³ów s³abej jako¶ci blisko siebie jeden od drugiego. Plan miasta wygl±da³ wiêc jak gêsta, popl±tana sieæ ulic i uliczek.
Splendor Cesarstwa
Co za kontrast pomiêdzy skromnymi budowlami dzielnic dla ludu i wspania³o¶ci± budynków publicznych! Te ostatnie odzwierciedla³y si³ê Cesarstwa i by³y jakby streszczeniem historii Rzymu.
Na pocz±tku – w VI wieku przed Chrystusem – Forum Romanum pe³ni³o funkcjê targu, jednak szybko zaczêto wznosiæ tam miejsca kultu. Jednym z pierwszych by³a ¶wi±tynia Westy, gdzie p³on±³ ci±gle ¶wiêty ogieñ ku czci tej lokalnej bogini. Obok by³y „Regia”, pa³ac królewski, jak g³osi legenda pobudowany przez Numiusza, drugiego króla Rzymu. Po upadku monarchii, budynek ten zosta³ u¿yty jako archiwum, do przechowywania kalendarzy i anna³ów, w których zapisano historiê Urbis.
Wraz z wprowadzeniem Republiki rozwinê³a siê dzia³alno¶æ polityczna i Forum zaczê³o siê zape³niaæ budynkami przeznaczonymi dla rz±du i administracji. Nawet do dzisiaj zachowany jest w dobrym stanie budynek Kurii, gdzie obradowa³ Senat. Niewiele za to zosta³o z Comitium, okr±g³ego placu, na którym zbiera³o siê zgromadzenie, by wybraæ magistratów. Nieliczne s± te¿ pozosta³o¶ci po trybunie nazywanej rostra lub mównic±, z której przemawiano do ludu. Najbardziej znacz±ce wydarzenia historii Rzymu z okresu Republiki, maj± swe ¼ród³o w tej strefie Forum: przemówienia Graków, by polepszyæ sytuacjê ludu, polemika pomiêdzy Mariuszem i Syl±, mowy Cycerona przeciw Katylinie, decyzja Senatu, by Juliusz Cezar porzuci³ dowództwo wojskowe, której to decyzji Cezar odmówi³ pos³uszeñstwa, przekroczy³ Rubikon i zdoby³ Rzym, przyznanie Oktawianowi tytu³u Augusta w 29 r. przed Chrystusem, co uwa¿a siê za pocz±tek epoki cesarstwa.
Ówczesny Rzym cieszy³ siê znacz±cym postêpem jak na tamte czasy, na przyk³ad posiada³ termy i akwedukty. Jednak, by wyrobiæ sobie pojêcie o warunkach ¿ycia, trzeba wzi±æ pod uwagê, ¿e mieszkania by³y bardzo ograniczone – czêsto jedno pomieszczenie dla ka¿dej rodziny – ¿e nie by³o bie¿±cej wody, ogrzewania, ani szyb w oknach i ¿e czêsto po¿ary niszczy³y ca³e dzielnice z powodu, miedzy innymi, w±skich ulic.
Rzymianie znosili niedogodno¶ci swoich miejsc zamieszkania, spêdzaj±c w nich mo¿liwie jak najmniej czasu. Wstawali bardzo wcze¶nie, by wykorzystaæ ¶wiat³o s³oneczne: wychodzili na ulicê ju¿ o brzasku dnia i kierowali siê do miejsca, gdzie wykonywali swój zawód lub funkcjê. Wielu kierowa³o swoje kroki na rynek, newralgiczny o¶rodek ¿ycia obywatelskiego.
Nowa zmiana systemu pañstwowego przynios³a coraz to bardziej spektakularne powiêkszanie i ulepszanie Forum. Obok starego Forum Romanum, zaczê³y powstawaæ tak zwane Fora Cesarskie, pobudowane przez Cezara, Augusta, Trajana, Nerwê i Wespazjana. Wszystko by³o w nich wspania³e: szerokie ulice by³y wy³o¿one trawertynem, podobnie place, nad którymi zwykle górowa³y ogromne pos±gi. W budynkach przeplata³ siê blask br±zu z tonami szarego, bia³ego i be¿owego marmuru. Ka¿dy szczegó³ zosta³ starannie dobrany, by trwaæ i robiæ wra¿enie, zarówno w budowlach religijnych, jak i cywilnych.
W¶ród tych ostatnich wyró¿niaj± siê swoj± znakomito¶ci± bazyliki, w których odbywa³y siê procesy s±dowe i dokonywano transakcji handlowych. Ich wnêtrze by³o bardzo przestrzenne, podzielone kolumnami na nawy. Na zewn±trz mia³y dwa boczne portyki, pod którymi mie¶ci³y siê w rzêdzie liczne sklepiki z ró¿nymi produktami. Ruiny bazyliki Maksencjusza i Konstantyna daj± wyobra¿enie, jak ogromne rozmiary osi±ga³y te budowle.
Pomniki i pos±gi zdobi±ce fora nie spe³nia³y ¿adnej praktycznej funkcji, przynajmniej bezpo¶redniej. Najbardziej zwraca³y uwagê kolumny, jak Kolumna Trajana, oraz ³uki triumfalne, jak £uk Tytusa, Septymiusza Sewera, Konstantyna... Wypracowane p³askorze¼by przedstawia³y zwyciêskie kampanie wojskowe, by unaoczniæ przysz³ym wiekom momenty chwa³y ka¿dego cesarza, który ponadto defilowa³ ze swoim wojskiem przez Via Sacra, w¶ród aplauzu i okrzyków ludu.
Naturalnie istnia³o ryzyko, ¿e wobec tych wszystkich wyrazów pochwa³y i owacji, cesarzowi w³adza uderzy do g³owy i niestety zacznie siê domagaæ, by jego poddani zapomnieli, ¿e jest ¶miertelnym cz³owiekiem. Zdarzy³o siê to w niektórych przypadkach, kiedy najwy¿sza w³adza przyzna³a sobie kondycjê boga lub odda³a cze¶æ bosk± swoim poprzednikom, a nawet któremu¶ z krewnych. Na przyk³ad August po¶wiêci³ ¶wi±tyniê „Divo Julio”, Antoniusz Pius pobudowa³ inn± ku czci swojej ¿ony Faustyny, a Maksencjusz trzeci± dla upamiêtnienia swojego syna Romulusa.
Uznawanie cesarza jako boga prze¿ywa³o swoje apogeum, kiedy do Miasta dotar³o chrze¶cijañstwo. Dla Rzymian nowi bogowie byli ca³kowicie do przyjêcia w ich politeizmie. ¦wiadczy o tym fakt, ¿e sami ubóstwiani cesarze budowali coraz to wiêksze i kosztowniejsze ¶wi±tynie ku czci Marsa, Wenus, Apolla, Kybele... Jednak to, co nie by³o dopuszczalne, to by jedna religia mog³a byæ t± jedyn± prawdziw± i by w konsekwencji oznacza³a, ¿e pozosta³e s± fa³szywe. W³adze tolerowa³y wszelkie nowo¶ci pod warunkiem, ¿e mie¶ci³y siê w panuj±cym relatywizmie. Jednak przypadek wiary chrze¶cijañskiej nie spe³nia³ tego warunku.
Sól ziemi
ziemski Rzym! Powy¿sze s³owa ¶w. Fulgencjusza, przekazane przez jednego z jego uczniów, pokazuj±, jaki podziw wzbudza³ Rzym w¶ród osób, które podró¿uj±c z ró¿nych prowincji Cesarstwa, przybywali tu po raz pierwszy. W tym czasie, na pocz±tku VI wieku, Rzym by³ ju¿ zewangelizowany: staro¿ytne ¶wi±tynie pogañskie sta³y od ponad wieku zamkniête a na samym Forum Romanum wzniesiono chrze¶cijañskie ko¶cio³y. Poeta Prudencjusz, w hymnie po¶wiêconym ¶w. Wawrzyñcowi, wyra¿a swoj± rado¶æ z powodu zwyciêstwa wiary w sercu cesarstwa: Rzymianie ze starych rzymskich rodów wype³niaj± ko¶cio³y, cz³onkowie Senatu, którzy niegdy¶ mieli za honor defilowaæ po Via Sacra, teraz ca³uj± progi sanktuariów po¶wiêconych mêczennikom; rodziny arystokratyczne patrz± z zadowoleniem, gdy ich dzieci po¶wiêcaj± swoje ¿ycie s³u¿bie Ko¶cio³owi, ogieñ, który p³on±³ w ¶wi±tyni Westy zosta³ zgaszony i nawet Claudia – dziekan westalek, które go pilnowa³y, nawróci³a siê na chrze¶cijañstwo. Krótko mówi±c Krzy¿ panuje nad stro¿ytnymi znakami pogañskimi.
Jak mog³o doj¶æ do takiej zmiany? Poza dzia³aniem Bo¿ym, jednym z czynników, który na to wp³yn±³ jest fakt, ¿e pierwsi chrze¶cijanie nigdy z powodu wiary nie uwa¿ali siê za obcych wobec swojego miasta ani wobec swoich zajêæ. Niema³o z nich pracowa³o na forach, czêsto zajmuj±c siê bezpo¶rednio dzia³alno¶ci± s³u¿±c± Cesarstwu: ju¿ w czasach Piotra i Paw³a, niektórzy byli patrycjuszami i wchodzili w sk³ad trzystuosobowej grupy senatorów, którzy spotykali siê w Kurii. Inni byli doradcami prawnymi, adwokatami lub sêdziami. W Li¶cie do Filipian, napisanego podczas uwiêzienia w Rzymie, Aposto³ wysy³a pozdrowienia od ¶wiêtych, którzy mieszkali w domu Cezara (zob. Flp 4,21), a w Li¶cie do Rzymian podaje imiona Arystobula i Narcyza, którzy byli wspó³pracownikami Cesarza Klaudiusza (zob. Rz 16,10-11).
Prawie z ca³kowit± pewno¶ci± wiadomo, ¿e niektórzy cz³onkowie rodziny cesarskiej przyjêli wiarê pod koniec I wieku. Na przyk³ad Tytus Flawiusz i Flawia Domityla, byli ma³¿eñstwem spokrewnionym z cezarem Domicjanem. Mieli siedmioro dzieci i dwóch najstarszych by³o wybranych jako kandydaci do tronu. Otrzymali w tym celu odpowiednie wychowanie ze strony s³ynnego retora Kwintyliana. Jednak w roku 95 Flawiusz zosta³ nagle skazany na ¶mieræ z oskar¿eniem o ateizm, które zwykle kierowano przeciw chrze¶cijanom. Domityla zosta³a zes³ana na wyspê Pandatariê. Jest znana, gdy¿ by³y jej w³asno¶ci± tereny katakumb nazwanych od jej imienia. Je¶li chodzi o dzieci nigdy nie dosz³y do tronu, poniewa¿ w roku 95 sam Domicjan zosta³ zamordowany i skoñczy³a siê dynastia Flawiuszy.
Prze¶ladowania i mêczeñstwo stanowi³y realne niebezpieczeñstwo dla pierwszych chrze¶cijan. Jednak, nawet w okresach spokoju, ¿ycie codzienne nie pozostawa³o bez trudno¶ci. W spo³eczeñstwie rzymskim, codzienne zwyczaje by³y pe³ne aktów uwielbienia wobec bóstw: po¿yczaj±c co¶ wymagano przysiêgi w imiona bogów, przed zajêciem stanowiska publicznego nale¿a³o z³o¿yæ ofiarê, przechodz±c przed ¶wi±tyni± lub pos±giem bóstwa by³ zwyczaj uchylania nakrycia g³owy. I tak dalej ci±gnie siê d³uga lista obyczajowych zachowañ, których opuszczenie by³o uwa¿ane za objaw braku cywilizacji oraz zdradê ojczystych zwyczajów. Taki by³ jeden z najbardziej podstêpnych zarzutów, który Celsus wysun±³ wobec chrze¶cijan:
Odmawiaj± przestrzegania ceremonii publicznych i oddania ho³du tym, którzy im przewodnicz±? Wiêc niech wyrzekn± siê te¿ u¿ywania ludzkich ubrañ, o¿enku, bycia rodzicami, spe³niania funkcji ¿yciowych; niech wynosz± siê wszyscy razem daleko st±d, nie zostawiaj±c po sobie ani najmniejszego ziarna.
Ówczesna opinia publiczna w du¿ej mierze podziela³a jawn± nietolerancjê wobec na¶ladowców Chrystusa. Uwa¿ano chrze¶cijan co najmniej za ludzi specyficznych, którzy, je¶li starali siê pomagaæ bli¼nim, byæ wiernymi w ma³¿eñstwie, p³aciæ podatki lub unikaæ skrupulatnie wszelkiego oszustwa w interesach, robili to z fanatyzmu dla swojej dziwnej religii i chc±c w ten sposób pokazaæ swoj± wy¿szo¶æ nad innymi. Do z³o¶liwych interpretacji dochodzi³y jeszcze obelgi i zniewagi, jak ta, której do¶wiadczy³ m³ody cz³owiek o imieniu Aleksamen w Pedagogium, szkole dla pazi, którzy przystêpowali do s³u¿by cezara. Aule tej szko³y znajdowa³y siê na Palatynie, przy Forach, i tam archeolodzy znale¼li grafit przedstawiaj±cy cz³owieka modl±cego siê przed ukrzy¿owanym z g³ow± os³a. Obok widnieje napis: Aleksamen uwielbia swojego Boga. Pod spodem, innym charakterem, jest dopisane: Aleksamen wierny. To odwa¿na odpowied¼ m³odego Aleksamena na kpiny towarzyszy.
Z drugiej strony, moralno¶æ wielu ¶rodowisk cesarstwa znajdowa³a siê w op³akanym stanie: ¶wiêta by³y zdominowane przez niegodne przedstawienia teatralne, w cyrkach nagradzano owacjami rze¼ ludzi a ¶wiat sztuki wychwala³ czêsto zmys³owo¶æ. Pozwalano na rozwody, a wska¼nik narodzeñ by³ bardzo niski, miêdzy innymi, poniewa¿ stosowano aborcjê i dzieciobójstwo. Oczywi¶cie nie wszyscy Rzymianie byli tacy i jest prawd±, ¿e moralno¶æ upad³a zw³aszcza na koniec cesarstwa. Zawsze jednak istnia³y i by³y bardzo rozpowszechnione zwyczaje pogañskie, które odbiega³y od godno¶ci ludzkiej, któr± chrze¶cijañstwo przysz³o przywróciæ.
W obliczu tego wszystkiego – zdegradowanego ¶rodowiska, prze¶ladowañ, oszczerstw, obelg i zagro¿enia mêczeñstwem – pierwsi chrze¶cijanie mogli byli zareagowaæ znikniêciem z normalnej spo³ecznej i ukryciem w getcie, jak im sugerowa³ Celsus. Ani nie przesz³o im przez my¶l zrobiæ to. Znale¼li wiarê, powo³anie chrze¶cijañskie, powo³anie do ¶wiêto¶ci, w swojej pracy: na Forum, w warsztatach rzemie¶lniczych, w wojsku, na wozie, którym przewozili towary... Nie czuli siê mniej rzymscy ni¿ ich wspó³obywatele: kochali wspania³e Miasto i uwa¿ali Cesarstwo nie tylko jako dobre, ale opatrzno¶ciowe, gdy¿ dziêki jego jedno¶ci politycznej i kulturalnej wiara mog³a siê ³atwiej rozpowszechniaæ. Jedyny, co odrzucali, to fa³szywe bóstwa i okrutne zwyczaje, które pragnêli oczy¶ciæ, gdy¿ byli ca³kowicie ¶wiadomi, ¿e s± sol± dla ziemi (por. Mt 5,13).
Zwykli ludzie
W¶ród ruin Forum Romanum, ³atwo przychodzi do g³owy porównanie, tyle razy u¿ywane przez ¶w. Josemaríê, by w paru s³owach opisaæ Opus Dei: naj³atwiejszym sposobem zrozumienia Opus Dei jest wspomnienie pierwszych chrze¶cijan. Podczas pierwszych miesiêcy w Rzymie, wiele razy powtórzy podobne zdania: swe chrze¶cijañskie powo³anie prze¿ywali dog³êbnie; doskona³o¶ci, do której zostali wezwani przez prosty i wznios³y fakt Chrztu ¦wiêtego szukali z ca³± determinacj±. Zewnêtrznie nie odró¿niali siê od pozosta³ych obywateli. Cz³onkowie Opus Dei to zwykli ludzie, spe³niaj± zwyk³e zajêcia, ¿yj± w ¶wiecie zgodnie z tym, kim s±: obywatelami-chrze¶cijanami, którzy z poczuciem obowi±zku pragn± odpowiedzieæ na wymogi swojej wiary.
Sobór Watykañski II og³osi³ mocno, ¿e wszyscy wierni s± powo³ani do ¶wiêto¶ci i ¿e ¶wieckim przypada odpowiedzialno¶æ zanie¶æ Chrystusa do rzeczywisto¶ci ziemskich. W latach czterdziestych wielu identyfikowa³o doskona³o¶æ chrze¶cijañsk± z ¿yciem zakonnym i trudno im by³o poj±æ, ¿e mo¿na d±¿yæ do doskona³o¶ci chrze¶cijañskiej w ¶wiecie, wykonuj±c wszystkie prace i sprawuj±c wszystkie uczciwe funkcje.
¦w. Josemaría nigdy nie usta³ w powtarzaniu, ¿e wierni Opus Dei to zwykli ludzie, jak pierwsi chrze¶cijanie. Mówi³ tak¿e, ¿e maj± do dyspozycji te same ¶rodki, by zwyciê¿yæ w walce wewnêtrznej i osi±gn±æ ¶wiêto¶æ: Zastanów siê nad tym, co mówi Duch ¦wiêty, pe³en podziwu i wdziêczno¶ci: „Elegit nos ante mundi constitutionem!” – Wybra³ nas przed za³o¿eniem ¶wiata, „ut essemus sancti in conspectu eius” – aby¶my byli ¶wiêci przed Jego obliczem. Nie³atwo jest byæ ¶wiêtym, ale te¿ nie tak trudno. Byæ ¶wiêtym, to byæ dobrym chrze¶cijaninem – upodabniaæ siê do Chrystusa. Im kto¶ jest bardziej podobny do Chrystusa, tym lepszym jest chrze¶cijaninem, tym bardziej nale¿y do Chrystusa, tym bardziej jest ¶wiêtym. A jakie mamy ¶rodki? – Te same co pierwsi wierni, którzy ujrzeli Jezusa, b±d¼ poznali Go dziêki opowiadaniom Aposto³ów i Ewangelistów („Ku¼nia” 10).
Dziêki tym ¶rodkom stali siê ¶wiêtymi chrze¶cijanie pierwszych wieków w spo³eczeñstwie pogañskim, w czê¶ci zepsutym, i które zaciekle ich prze¶ladowa³o. I dzieki tym ¶rodkom aposto³owali tam, gdzie siê akurat znale¼li, a¿ nawrócili na wiarê wrog± cywilizacjê. Aby isæ ¶ladami Chrystusa, wspó³czesny aposto³ nie potrzebuje nic reformowaæ, ani tym bardziej odcinaæ siê od otaczaj±cej go rzeczywisto¶ci historycznej... – Wystarcza mu postêpowaæ jak pierwsi chrze¶cijanie, o¿ywiaj±c otoczenie („Bruzda” 320).
Widok na Forum Romanum
Co za kontrast pomiêdzy skromnymi budowlami dzielnic dla ludu i wspania³o¶ci± budynków publicznych! Te ostatnie odzwierciedla³y si³ê Cesarstwa i by³y jakby streszczeniem historii Rzymu.
Na pocz±tku – w VI wieku przed Chrystusem – Forum Romanum pe³ni³o funkcjê targu, jednak szybko zaczêto wznosiæ tam miejsca kultu. Jednym z pierwszych by³a ¶wi±tynia Westy, gdzie p³on±³ ci±gle ¶wiêty ogieñ ku czci tej lokalnej bogini. Obok by³y „Regia”, pa³ac królewski, jak g³osi legenda pobudowany przez Numiusza, drugiego króla Rzymu. Po upadku monarchii, budynek ten zosta³ u¿yty jako archiwum, do przechowywania kalendarzy i anna³ów, w których zapisano historiê Urbis.
Wraz z wprowadzeniem Republiki rozwinê³a siê dzia³alno¶æ polityczna i Forum zaczê³o siê zape³niaæ budynkami przeznaczonymi dla rz±du i administracji. Nawet do dzisiaj zachowany jest w dobrym stanie budynek Kurii, gdzie obradowa³ Senat. Niewiele za to zosta³o z Comitium, okr±g³ego placu, na którym zbiera³o siê zgromadzenie, by wybraæ magistratów. Nieliczne s± te¿ pozosta³o¶ci po trybunie nazywanej rostra lub mównic±, z której przemawiano do ludu. Najbardziej znacz±ce wydarzenia historii Rzymu z okresu Republiki, maj± swe ¼ród³o w tej strefie Forum: przemówienia Graków, by polepszyæ sytuacjê ludu, polemika pomiêdzy Mariuszem i Syl±, mowy Cycerona przeciw Katylinie, decyzja Senatu, by Juliusz Cezar porzuci³ dowództwo wojskowe, której to decyzji Cezar odmówi³ pos³uszeñstwa, przekroczy³ Rubikon i zdoby³ Rzym, przyznanie Oktawianowi tytu³u Augusta w 29 r. przed Chrystusem, co uwa¿a siê za pocz±tek epoki cesarstwa.
Ówczesny Rzym cieszy³ siê znacz±cym postêpem jak na tamte czasy, na przyk³ad posiada³ termy i akwedukty. Jednak, by wyrobiæ sobie pojêcie o warunkach ¿ycia, trzeba wzi±æ pod uwagê, ¿e mieszkania by³y bardzo ograniczone – czêsto jedno pomieszczenie dla ka¿dej rodziny – ¿e nie by³o bie¿±cej wody, ogrzewania, ani szyb w oknach i ¿e czêsto po¿ary niszczy³y ca³e dzielnice z powodu, miedzy innymi, w±skich ulic.
Rzymianie znosili niedogodno¶ci swoich miejsc zamieszkania, spêdzaj±c w nich mo¿liwie jak najmniej czasu. Wstawali bardzo wcze¶nie, by wykorzystaæ ¶wiat³o s³oneczne: wychodzili na ulicê ju¿ o brzasku dnia i kierowali siê do miejsca, gdzie wykonywali swój zawód lub funkcjê. Wielu kierowa³o swoje kroki na rynek, newralgiczny o¶rodek ¿ycia obywatelskiego.
Świątynia Dioskurów. W głębi Łuk Tytusa
W¶ród tych ostatnich wyró¿niaj± siê swoj± znakomito¶ci± bazyliki, w których odbywa³y siê procesy s±dowe i dokonywano transakcji handlowych. Ich wnêtrze by³o bardzo przestrzenne, podzielone kolumnami na nawy. Na zewn±trz mia³y dwa boczne portyki, pod którymi mie¶ci³y siê w rzêdzie liczne sklepiki z ró¿nymi produktami. Ruiny bazyliki Maksencjusza i Konstantyna daj± wyobra¿enie, jak ogromne rozmiary osi±ga³y te budowle.
Pomniki i pos±gi zdobi±ce fora nie spe³nia³y ¿adnej praktycznej funkcji, przynajmniej bezpo¶redniej. Najbardziej zwraca³y uwagê kolumny, jak Kolumna Trajana, oraz ³uki triumfalne, jak £uk Tytusa, Septymiusza Sewera, Konstantyna... Wypracowane p³askorze¼by przedstawia³y zwyciêskie kampanie wojskowe, by unaoczniæ przysz³ym wiekom momenty chwa³y ka¿dego cesarza, który ponadto defilowa³ ze swoim wojskiem przez Via Sacra, w¶ród aplauzu i okrzyków ludu.
Naturalnie istnia³o ryzyko, ¿e wobec tych wszystkich wyrazów pochwa³y i owacji, cesarzowi w³adza uderzy do g³owy i niestety zacznie siê domagaæ, by jego poddani zapomnieli, ¿e jest ¶miertelnym cz³owiekiem. Zdarzy³o siê to w niektórych przypadkach, kiedy najwy¿sza w³adza przyzna³a sobie kondycjê boga lub odda³a cze¶æ bosk± swoim poprzednikom, a nawet któremu¶ z krewnych. Na przyk³ad August po¶wiêci³ ¶wi±tyniê „Divo Julio”, Antoniusz Pius pobudowa³ inn± ku czci swojej ¿ony Faustyny, a Maksencjusz trzeci± dla upamiêtnienia swojego syna Romulusa.
Uznawanie cesarza jako boga prze¿ywa³o swoje apogeum, kiedy do Miasta dotar³o chrze¶cijañstwo. Dla Rzymian nowi bogowie byli ca³kowicie do przyjêcia w ich politeizmie. ¦wiadczy o tym fakt, ¿e sami ubóstwiani cesarze budowali coraz to wiêksze i kosztowniejsze ¶wi±tynie ku czci Marsa, Wenus, Apolla, Kybele... Jednak to, co nie by³o dopuszczalne, to by jedna religia mog³a byæ t± jedyn± prawdziw± i by w konsekwencji oznacza³a, ¿e pozosta³e s± fa³szywe. W³adze tolerowa³y wszelkie nowo¶ci pod warunkiem, ¿e mie¶ci³y siê w panuj±cym relatywizmie. Jednak przypadek wiary chrze¶cijañskiej nie spe³nia³ tego warunku.
Dom Westalek przy Via Sacra
ziemski Rzym! Powy¿sze s³owa ¶w. Fulgencjusza, przekazane przez jednego z jego uczniów, pokazuj±, jaki podziw wzbudza³ Rzym w¶ród osób, które podró¿uj±c z ró¿nych prowincji Cesarstwa, przybywali tu po raz pierwszy. W tym czasie, na pocz±tku VI wieku, Rzym by³ ju¿ zewangelizowany: staro¿ytne ¶wi±tynie pogañskie sta³y od ponad wieku zamkniête a na samym Forum Romanum wzniesiono chrze¶cijañskie ko¶cio³y. Poeta Prudencjusz, w hymnie po¶wiêconym ¶w. Wawrzyñcowi, wyra¿a swoj± rado¶æ z powodu zwyciêstwa wiary w sercu cesarstwa: Rzymianie ze starych rzymskich rodów wype³niaj± ko¶cio³y, cz³onkowie Senatu, którzy niegdy¶ mieli za honor defilowaæ po Via Sacra, teraz ca³uj± progi sanktuariów po¶wiêconych mêczennikom; rodziny arystokratyczne patrz± z zadowoleniem, gdy ich dzieci po¶wiêcaj± swoje ¿ycie s³u¿bie Ko¶cio³owi, ogieñ, który p³on±³ w ¶wi±tyni Westy zosta³ zgaszony i nawet Claudia – dziekan westalek, które go pilnowa³y, nawróci³a siê na chrze¶cijañstwo. Krótko mówi±c Krzy¿ panuje nad stro¿ytnymi znakami pogañskimi.
Jak mog³o doj¶æ do takiej zmiany? Poza dzia³aniem Bo¿ym, jednym z czynników, który na to wp³yn±³ jest fakt, ¿e pierwsi chrze¶cijanie nigdy z powodu wiary nie uwa¿ali siê za obcych wobec swojego miasta ani wobec swoich zajêæ. Niema³o z nich pracowa³o na forach, czêsto zajmuj±c siê bezpo¶rednio dzia³alno¶ci± s³u¿±c± Cesarstwu: ju¿ w czasach Piotra i Paw³a, niektórzy byli patrycjuszami i wchodzili w sk³ad trzystuosobowej grupy senatorów, którzy spotykali siê w Kurii. Inni byli doradcami prawnymi, adwokatami lub sêdziami. W Li¶cie do Filipian, napisanego podczas uwiêzienia w Rzymie, Aposto³ wysy³a pozdrowienia od ¶wiêtych, którzy mieszkali w domu Cezara (zob. Flp 4,21), a w Li¶cie do Rzymian podaje imiona Arystobula i Narcyza, którzy byli wspó³pracownikami Cesarza Klaudiusza (zob. Rz 16,10-11).
Prawie z ca³kowit± pewno¶ci± wiadomo, ¿e niektórzy cz³onkowie rodziny cesarskiej przyjêli wiarê pod koniec I wieku. Na przyk³ad Tytus Flawiusz i Flawia Domityla, byli ma³¿eñstwem spokrewnionym z cezarem Domicjanem. Mieli siedmioro dzieci i dwóch najstarszych by³o wybranych jako kandydaci do tronu. Otrzymali w tym celu odpowiednie wychowanie ze strony s³ynnego retora Kwintyliana. Jednak w roku 95 Flawiusz zosta³ nagle skazany na ¶mieræ z oskar¿eniem o ateizm, które zwykle kierowano przeciw chrze¶cijanom. Domityla zosta³a zes³ana na wyspê Pandatariê. Jest znana, gdy¿ by³y jej w³asno¶ci± tereny katakumb nazwanych od jej imienia. Je¶li chodzi o dzieci nigdy nie dosz³y do tronu, poniewa¿ w roku 95 sam Domicjan zosta³ zamordowany i skoñczy³a siê dynastia Flawiuszy.
Prze¶ladowania i mêczeñstwo stanowi³y realne niebezpieczeñstwo dla pierwszych chrze¶cijan. Jednak, nawet w okresach spokoju, ¿ycie codzienne nie pozostawa³o bez trudno¶ci. W spo³eczeñstwie rzymskim, codzienne zwyczaje by³y pe³ne aktów uwielbienia wobec bóstw: po¿yczaj±c co¶ wymagano przysiêgi w imiona bogów, przed zajêciem stanowiska publicznego nale¿a³o z³o¿yæ ofiarê, przechodz±c przed ¶wi±tyni± lub pos±giem bóstwa by³ zwyczaj uchylania nakrycia g³owy. I tak dalej ci±gnie siê d³uga lista obyczajowych zachowañ, których opuszczenie by³o uwa¿ane za objaw braku cywilizacji oraz zdradê ojczystych zwyczajów. Taki by³ jeden z najbardziej podstêpnych zarzutów, który Celsus wysun±³ wobec chrze¶cijan:
Odmawiaj± przestrzegania ceremonii publicznych i oddania ho³du tym, którzy im przewodnicz±? Wiêc niech wyrzekn± siê te¿ u¿ywania ludzkich ubrañ, o¿enku, bycia rodzicami, spe³niania funkcji ¿yciowych; niech wynosz± siê wszyscy razem daleko st±d, nie zostawiaj±c po sobie ani najmniejszego ziarna.
Ówczesna opinia publiczna w du¿ej mierze podziela³a jawn± nietolerancjê wobec na¶ladowców Chrystusa. Uwa¿ano chrze¶cijan co najmniej za ludzi specyficznych, którzy, je¶li starali siê pomagaæ bli¼nim, byæ wiernymi w ma³¿eñstwie, p³aciæ podatki lub unikaæ skrupulatnie wszelkiego oszustwa w interesach, robili to z fanatyzmu dla swojej dziwnej religii i chc±c w ten sposób pokazaæ swoj± wy¿szo¶æ nad innymi. Do z³o¶liwych interpretacji dochodzi³y jeszcze obelgi i zniewagi, jak ta, której do¶wiadczy³ m³ody cz³owiek o imieniu Aleksamen w Pedagogium, szkole dla pazi, którzy przystêpowali do s³u¿by cezara. Aule tej szko³y znajdowa³y siê na Palatynie, przy Forach, i tam archeolodzy znale¼li grafit przedstawiaj±cy cz³owieka modl±cego siê przed ukrzy¿owanym z g³ow± os³a. Obok widnieje napis: Aleksamen uwielbia swojego Boga. Pod spodem, innym charakterem, jest dopisane: Aleksamen wierny. To odwa¿na odpowied¼ m³odego Aleksamena na kpiny towarzyszy.
Z drugiej strony, moralno¶æ wielu ¶rodowisk cesarstwa znajdowa³a siê w op³akanym stanie: ¶wiêta by³y zdominowane przez niegodne przedstawienia teatralne, w cyrkach nagradzano owacjami rze¼ ludzi a ¶wiat sztuki wychwala³ czêsto zmys³owo¶æ. Pozwalano na rozwody, a wska¼nik narodzeñ by³ bardzo niski, miêdzy innymi, poniewa¿ stosowano aborcjê i dzieciobójstwo. Oczywi¶cie nie wszyscy Rzymianie byli tacy i jest prawd±, ¿e moralno¶æ upad³a zw³aszcza na koniec cesarstwa. Zawsze jednak istnia³y i by³y bardzo rozpowszechnione zwyczaje pogañskie, które odbiega³y od godno¶ci ludzkiej, któr± chrze¶cijañstwo przysz³o przywróciæ.
W obliczu tego wszystkiego – zdegradowanego ¶rodowiska, prze¶ladowañ, oszczerstw, obelg i zagro¿enia mêczeñstwem – pierwsi chrze¶cijanie mogli byli zareagowaæ znikniêciem z normalnej spo³ecznej i ukryciem w getcie, jak im sugerowa³ Celsus. Ani nie przesz³o im przez my¶l zrobiæ to. Znale¼li wiarê, powo³anie chrze¶cijañskie, powo³anie do ¶wiêto¶ci, w swojej pracy: na Forum, w warsztatach rzemie¶lniczych, w wojsku, na wozie, którym przewozili towary... Nie czuli siê mniej rzymscy ni¿ ich wspó³obywatele: kochali wspania³e Miasto i uwa¿ali Cesarstwo nie tylko jako dobre, ale opatrzno¶ciowe, gdy¿ dziêki jego jedno¶ci politycznej i kulturalnej wiara mog³a siê ³atwiej rozpowszechniaæ. Jedyny, co odrzucali, to fa³szywe bóstwa i okrutne zwyczaje, które pragnêli oczy¶ciæ, gdy¿ byli ca³kowicie ¶wiadomi, ¿e s± sol± dla ziemi (por. Mt 5,13).
Łuk Septymiusza Sewera
W¶ród ruin Forum Romanum, ³atwo przychodzi do g³owy porównanie, tyle razy u¿ywane przez ¶w. Josemaríê, by w paru s³owach opisaæ Opus Dei: naj³atwiejszym sposobem zrozumienia Opus Dei jest wspomnienie pierwszych chrze¶cijan. Podczas pierwszych miesiêcy w Rzymie, wiele razy powtórzy podobne zdania: swe chrze¶cijañskie powo³anie prze¿ywali dog³êbnie; doskona³o¶ci, do której zostali wezwani przez prosty i wznios³y fakt Chrztu ¦wiêtego szukali z ca³± determinacj±. Zewnêtrznie nie odró¿niali siê od pozosta³ych obywateli. Cz³onkowie Opus Dei to zwykli ludzie, spe³niaj± zwyk³e zajêcia, ¿yj± w ¶wiecie zgodnie z tym, kim s±: obywatelami-chrze¶cijanami, którzy z poczuciem obowi±zku pragn± odpowiedzieæ na wymogi swojej wiary.
Sobór Watykañski II og³osi³ mocno, ¿e wszyscy wierni s± powo³ani do ¶wiêto¶ci i ¿e ¶wieckim przypada odpowiedzialno¶æ zanie¶æ Chrystusa do rzeczywisto¶ci ziemskich. W latach czterdziestych wielu identyfikowa³o doskona³o¶æ chrze¶cijañsk± z ¿yciem zakonnym i trudno im by³o poj±æ, ¿e mo¿na d±¿yæ do doskona³o¶ci chrze¶cijañskiej w ¶wiecie, wykonuj±c wszystkie prace i sprawuj±c wszystkie uczciwe funkcje.
¦w. Josemaría nigdy nie usta³ w powtarzaniu, ¿e wierni Opus Dei to zwykli ludzie, jak pierwsi chrze¶cijanie. Mówi³ tak¿e, ¿e maj± do dyspozycji te same ¶rodki, by zwyciê¿yæ w walce wewnêtrznej i osi±gn±æ ¶wiêto¶æ: Zastanów siê nad tym, co mówi Duch ¦wiêty, pe³en podziwu i wdziêczno¶ci: „Elegit nos ante mundi constitutionem!” – Wybra³ nas przed za³o¿eniem ¶wiata, „ut essemus sancti in conspectu eius” – aby¶my byli ¶wiêci przed Jego obliczem. Nie³atwo jest byæ ¶wiêtym, ale te¿ nie tak trudno. Byæ ¶wiêtym, to byæ dobrym chrze¶cijaninem – upodabniaæ siê do Chrystusa. Im kto¶ jest bardziej podobny do Chrystusa, tym lepszym jest chrze¶cijaninem, tym bardziej nale¿y do Chrystusa, tym bardziej jest ¶wiêtym. A jakie mamy ¶rodki? – Te same co pierwsi wierni, którzy ujrzeli Jezusa, b±d¼ poznali Go dziêki opowiadaniom Aposto³ów i Ewangelistów („Ku¼nia” 10).
Dziêki tym ¶rodkom stali siê ¶wiêtymi chrze¶cijanie pierwszych wieków w spo³eczeñstwie pogañskim, w czê¶ci zepsutym, i które zaciekle ich prze¶ladowa³o. I dzieki tym ¶rodkom aposto³owali tam, gdzie siê akurat znale¼li, a¿ nawrócili na wiarê wrog± cywilizacjê. Aby isæ ¶ladami Chrystusa, wspó³czesny aposto³ nie potrzebuje nic reformowaæ, ani tym bardziej odcinaæ siê od otaczaj±cej go rzeczywisto¶ci historycznej... – Wystarcza mu postêpowaæ jak pierwsi chrze¶cijanie, o¿ywiaj±c otoczenie („Bruzda” 320).
polski







Modlitwa
RSS
YOUTUBE